
Większość producentów motocykli skupia się na rozwijaniu modeli ADV, sportowych, nakedów czy elektrycznych. Są jednak marki, które idą zupełnie inną drogą i zamiast walczyć o wysoką sprzedaż budują niezwykle drogie, limitowane konstrukcje, których ceny potrafią przekroczyć wartość luksusowych samochodów. Chętnych na ich zakup nie brakuje.
Zanim jednak przejdziemy do samych motocykli należy zaznaczyć, że dziś wizje i działania samych konstruktorów są bardzo okrojone. Nie jest to oczywiście wyłącznie zasługa skomplikowanych tabelek w Excelu, ale przede wszystkim restrykcyjnych norm emisji spalin oraz innych zakazów, które niejako narzucają i określają to, co może powstać i to, co jest zakazane. Omijanie tych zasad wiąże się z tym, że model nie trafi na dany rynek, więc cała otoczka związana z jego powstawaniem przestaje mieć ekonomiczne uzsadanienie. Tak przynajmniej do tematu podchodzą globalni, wiodący i topowi producenci, którzy na rynku są od kilku dobrych dekad. Jest jednak bardzo niewielkie grono – można rzec – „garażowych” marek, które nie posiadają swoich zespołów w klasie królewskiej, nie rządzą na azjatyckim rynku, a nawet nie mają ani jednego salonu sprzedaży w Polsce, ale za to tworzą wyjątkowe jednoślady, które zdecydowanie nadają kolorytu na rynku, który tak skrupulatnie pilnowany jest przez europejskie obostrzenia.
Takie motocykle produkuje się w bardzo krótkich seriach, często liczących zaledwie kilkanaście lub kilkadziesiąt egzemplarzy. Nie są to jednak pojedyncze customy budowane na zamówienie konkretnego klienta, bo to pełnoprawne modele znajdujące się w oficjalnej ofercie producenta, posiadające określoną specyfikację techniczną i produkowane według powtarzalnego procesu technologicznego. Właśnie dlatego zaliczają się do seryjnych motocykli, mimo że ich ceny są dla większości motocyklistów całkowicie abstrakcyjne.
Najważniejsze informacje:
- Najdroższe seryjne motocykle świata kosztują od około 350 tys. do nawet 600 tys. zł i produkowane są w limitowanych seriach.
- Na podium znajdują się Aston Martin AMB 001 Pro, Arch Method 143 oraz MTT 420RR Turbine Superbike.
- Choć wszystkie można oficjalnie kupić to są to konstrukcje stworzone przede wszystkim jako technologiczne wizytówki producentów, a nie motocykle dla przeciętnego użytkownika.
Przeczytaj koniecznie:
Motocykle z największym sercem – 10 największych seryjnie produkowanych silników
Co oznacza seryjna produkcja motocykla?
W przypadku tak drogich konstrukcji łatwo pomyśleć, że mamy do czynienia z pojedynczymi egzemplarzami budowanymi na specjalne zamówienie. W rzeczywistości wygląda to inaczej – seryjna produkcja nie oznacza dziś wyłącznie tysięcy identycznych motocykli opuszczających fabrykę, bo każdy producent może zaplanować serię liczącą kilkanaście czy kilkadziesiąt egzemplarzy pod warunkiem, że model znajduje się w oficjalnej ofercie, posiada określoną dokumentację techniczną, identyczną specyfikację oraz jest produkowany według powtarzalnego procesu. To właśnie odróżnia takie motocykle od indywidualnych projektów typu custom. Ceny personalizowanych modeli – tworzonych według widzimisię najbogatszych osób na świecie – to oczywiście osobny temat, który również zasługuje na uwagę. Problem jednak w tym, że uzyskanie nawet poglądowej informacji na temat ceny zakupu czy budowy jest po prostu niemożliwe – każdy egzemplarz jest wyjątkowy i kwota pozostaje jedynie do wiadomości osoby, która zajmowała się jego budową oraz kupującego.
Aston Martin AMB 001 Pro. Motocykl za około 600 tys. zł
Pierwsze miejsce należy do motocykla Aston Martin AMB 001 Pro, czyli efektu współpracy brytyjskiej marki Aston Martin z francuskim producentem Brough Superior. To motocykl, którego nie zobaczymy na drogach publicznych, bo nie posiada homologacji drogowej i został zaprojektowany wyłącznie z myślą o jeździe po torach wyścigowych. Nie zmienia to jednak faktu, że jest produkowany seryjnie i trafia do klientów w ramach oficjalnej oferty producenta.

Pod względem technicznym jest to jedna z najbardziej zaawansowanych konstrukcji motocyklowych dostępnych na rynku. Motocykl wykorzystuje ultralekką konstrukcję, mnóstwo elementów z włókna węglowego oraz rozwiązania aerodynamiczne inspirowane samochodami Aston Martina startującymi w wyścigach długodystansowych Le Mans. Za napęd odpowiada doładowany silnik V-twin opracowany przez Brough Superior, który dysponuje mocą około 225 KM. Przy masie wynoszącej zaledwie 175 kg (bez płynów) osiągi plasują tę konstrukcję w czołówce motocykli torowych, które oczywiście produkowane są seryjnie – a więc w teorii można je kupić posiadając odpowiednią kwotę. Każdy egzemplarz składany jest ręcznie we Francji, a cena po przeliczeniu na złotówki wynosi około 600 tys. zł
Arch Method 143. Luksusowy motocykl Keanu Reevesa
Drugie miejsce zajmuje Arch Method 143 produkowany przez amerykańską markę Arch Motorcycle, której współzałożycielem jest aktor Keanu Reeves wraz z projektantem Gardem Hollingerem. Method 143 trudno jednoznacznie sklasyfikować – z jednej strony przypomina klasycznego cruisera napędzanego dużym silnikiem V2, z drugiej jego stylistyka wygląda bardziej jak futurystyczny motocykl koncepcyjny niż seryjna maszyna dopuszczona do sprzedaży. Znaczna część elementów powstaje z włókna węglowego oraz przy wykorzystaniu technologii druku 3D. Producent zastosował również ramę typu monocoque, która rzadko spotykana jest w motocyklach.
Za napęd odpowiada jednostka V2 o pojemności – uwaga – 2343 cm3, oferująca ogromny moment obrotowy i bardzo płynną charakterystykę pracy. Całość uzupełniają najwyższej klasy komponenty, w tym zawieszenie Öhlins oraz układ hamulcowy Brembo. Cena tego modelu – którego powstały zaledwie 23 egzemplarze – wynosi około 450 tys. zł.

MTT 420RR Turbine Superbike. Turbina zamiast klasycznego silnika
Trzecie miejsce zajmuje konstrukcja, która do dziś uchodzi za jedną z najbardziej niezwykłych w historii motoryzacji. MTT 420RR Turbine Superbike powstaje w niewielkich seriach w amerykańskiej firmie Marine Turbine Technologies, która specjalizuje się w wykorzystaniu technologii lotniczych w motocyklach. Największą ciekawostką jest oczywiście napęd, bo zamiast klasycznego silnika tłokowego producent zastosował turbinę Rolls-Royce Allison, której moc deklarowana jest na poziomie około 420 KM. Absurd!
Charakterystyka takiego napędu znacząco różni się od tradycyjnych motocykli sportowych. Turbina pracuje niezwykle płynnie, praktycznie nie generuje drgań i zapewnia bardzo wysoki moment obrotowy już od najniższych prędkości obrotowych. Tak ogromna moc wymagała zaprojektowania zupełnie nowej ramy odpornej na wysokie temperatury oraz zastosowania najwyższej klasy podzespołów. Cena modelu w zależności od wyposażenia i kursu dolara wynosi od 350 do około 420 tys. zł.

To bardziej technologiczne demonstratory niż zwykłe motocykle
Choć wszystkie trzy konstrukcje można oficjalnie kupić to trudno uznać je za motocykle stworzone z myślą o codziennej jeździe. Dla producentów są przede wszystkim pokazem możliwości projektowych i technologicznych oraz sposobem na budowanie prestiżu marki. W czasach, gdy większość koncernów motocyklowych koncentruje się na rozwijaniu modeli, które mają sprzedawać się w dziesiątkach a nawet setkach tysiącach egzemplarzy, niewielkie manufaktury i luksusowe marki wybierają zupełnie inną drogę. Tworzą maszyny kosztujące tyle, co dom lub egzotyczny samochód i często przekraczając granice zdrowego rozsądku. Nie wszyscy jednak musza zastanawiać się czy zakup tak nietuzinkowego motocykla zrujnuje ich domowy budżet – na świecie jest potężne grono osób, które tylko czeka na otwarcie listy na zakup najbardziej luksusowych czy limitowanych motocykli. Wystarczy tylko spojrzeć na sukcesy sprzedażowe – im cos jest droższe i bardziej limitowane to tym szybciej się sprzedaje. 20, 50 czy 100 egzemplarzy to zazwyczaj 2-3 minuty otwartych zapisów.
Odkryj więcej z Jednoślad.pl
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.





